film

07
st.
2016
palikowski

Netflix w Polsce

Krótko zwięźle i na temat - od kilku dni możemy w Polsce legalnie i bez sztuczek używać Netflixa! Najtańsza wersja zapewnia dostęp do całej ich oferty w wersji SD za 8 Euro miesięcznie, wersje HD kosztują 2 Euro więcej. Pierwszy miesiąc darmo. Nic tylko testować! Jeśli chcecie poczytać dlaczego warto polecam kategorię Netflix na Antyweb.

19
lt.
2015
palikowski

Będzie serial na kanwie powieści "Człowiek z wysokiego zamku"!

Pilot serialu wypuszczony przez Amazon zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie, prawie takie jak książka.

Tym bardziej ucieszyłem się z wiadomości, że zdecydowali się kontynuować prace nad serialem. Jeśli ktoś nie czytał książki i/lub nie oglądał pilota - polecam serdecznie :).

21
gru.
2010
palikowski

Najpierw strzelaj potem zwiedzaj

Nieźle się ubawiliśmy przy tym filmie. W skrócie to historia 2 gangsterów, którzy po nieudanej robocie dekują się na 2 tygodnie z dala od Londynu, w Brugii. Mogła być z tego prosta komedia o facetach - starym statecznym i młodym narwanym, którzy lądują na przymusowych wakacjach, w jednym pokoju hotelowym. Jednak udało się wycisnąć nieco więcej - jest tu miłość, trauma, zemsta, zespucie, odkupienie. Jest trochę śmiechu, filozofii, dramatu.

Charakterystyczni bohaterowie, aktorzy, sceny i sytuacje. Kino przyjemnie niepoprawne. Dawno np. nie widziałem, żeby kobieta w restauracji dostała centralnie "w ryja". Nie żebym był za damskimi bokserami, ale warto wiedzieć, że w naszych do wyrzygania poprawnych czasach ktoś nie miał oporów film z takimi scenami nakręcić.

W sumie jest to historia tragiczna jednak momentami ciężko nie wybuchnąć śmiechem. To jeden z rzadkich ostatnio przypadków, kiedy wierzymy, że to co widzimy na ekranie mogło wydarzyć się naprawdę, bo życie nikomu nie szczędzi niespodzianek a nawet najgroźniejszy przestępca ma tak samo pod górkę jak każdy z nas.

Poza scenariuszem warto pochwalić świetne tło (Brugia gra tu ważną rolę) i aktorów (dzięki filmowi jakoś polubiłem Farella, jest też świetny drugoplanowy Fiennes). Polecam.

23
li.
2010
palikowski

Social Network

Spodziewałem się po twórcy "Siedem", że z filmu o najmłodszym miliarderze zrobi co najmniej wbijającą w fotel historię. No ale tak jak na Zodiaku i na filmie o młodniejącym Benjaminie tak i na Social Network się zawiodłem.

Nie żeby film był całkiem do bani. Cała historia zaciekawiła mnie jako pasjonata sieci i stron www - w końcu kto nie chciałby powtórzyć sukcesu Marka Zuckerberga, ręka do góry? Film o jego błyskawicznej drodze od dupka do miliardera musi być choć trochę ciekawy.

Niestety, jak dla mnie nie dość ciekawy. Podniecanie się 20 tysiącami wejść na stronę czy "hackowaniem" uczelnianego serwera Apache jest dla informatyka sztuczne i śmieszne, a dla zwykłego widza niemal zupełnie niezrozumiałe. Z tym hackowaniem jest trochę jak w typowych amerykańskich produkcjach. Tekst "na tym serwerze było ciężko, nie mieli indeksu więc musiałem włamać się przez emacsa i zmienić skrypt perla" jest chyba najgłupszym jaki dotąd słyszałem w tego typu scenach, szczególnie, że chodziło o kradzież zdjęć a nie kasy czy bomby wodorowej.

Szczerze mówiąc film w ogóle mnie nie porwał. Wolałbym jakiś soczysty dokument o tym jak rozwijała się firma, jak rosły wpływy z reklam, jakie konkretnie rewolucyjne pomysły wdrożono (np. wytłumaczenie ludziom dlaczego otwarcie się na aplikacje firm trzecich dało takiego kopa tej niepozornej sieci). Zamiast tego mamy trochę z życia studentów, afery rozporkowe, kłótnie w sądzie i tego typu wątki, które w każdym innym filmie mogły by wystąpić.

Krótko mówiąc mamy raczej obyczajowy film o biznesie, niewiele tu jednak samego Facebooka. Przysnąłem kilkukrotnie.

23
li.
2010
palikowski

Retired, extremely dangerous

Skusiliśmy się na RED, bo znajomi nam polecili.

Z tego wieczoru pamiętam głównie to, że za każdym razem jak podniosłem powieki to emerytowany i ekstremalnie niebezpieczny Bruce do kogoś strzelał, wygadywał bzdury i wykrzywiał twarz w jego popisowym grymasie numer pięć. W tym ostatnim powoli zaczyna parodiować sam siebie przy czym nie wychodzi to na zdrowie ani jemu ani widzom.

Na szczęście sytuację ratował niezawodny John Malkovich, który w graniu świrów ma duże doświadczenie i jakoś mu to przekonywająco wychodzi.

Zieef po trzykroć, ale zawsze możecie przyjąć założenie że nie mieliśmy humoru na takie głupkowate kino i sprawdzić samemu - może Wam się spodoba?

05
wrz.
2010
palikowski

Habana Blues

Myślę, że każdy miłośnik Kuby, Hawany, muzyki i/lub nieskomplikowanych ale chwytających za serducho filmów powinien obejrzeć ten właśnie obraz. Szczególnie że, tak jak wszystkie w serii "kino latino" na iPlex, jest on do oglądnięcia za darmoszkę.

04
st.
2009
palikowski

Taksówkarz

Wstydliwa biała plama na liście obejrzanych filmów w końcu wywabiona. Obejrzałem "Taksówkarza" i już rozumiem dlaczego tyle osób go poleca. Obraz nakręcony ponad 30 lat temu zamiast trącić myszką jeszcze zyskał na aktualności.

Święta, Nowy Rok, długie weekendy - wszystko to pomaga odrabiać różne zaległości. Można przykładowo napisać odkładane w nieskończoność zadania na studia, ale pokusa wieczoru spędzonego w dobrym towarzystwie, przy trunkach, zakąskach i ciekawym filmie była zbyt silna.

Film ten znany jest szczególnie z kilku końcowych kadrów, gdzie De Niro paraduje cały zakrwawiony, z irokezem... no ale to kadry końcowe, więc nie napiszę więcej o nich. Szczególnie że o wiele ciekawsze jest pierwsze 3/4 filmu, czyli historia która kończy się tak dramatycznie.

Cała akcja skupia się na głównym bohaterze, który z początku wydaje się dosyć zwyczajnym, zmęczonym życiem facetem. Podejmuje pracę jako taksówkarz i całymi nocami wozi klientów. Jeździ tam gdzie inni nie zaglądają - Brooklyn, Bronx, Harlem.

Dość szybko okaże się, że Travis Bickle nie zamierza biernie obserwować jak jego miasto zalewa fala ludzkiego śmiecia. Były żołnierz marines nie radzi sobie z traumą po wojnie a miejska dżungla okazuje się równie nieprzyjemna jak ta w Wietnamie. Postanawia oczyścić miasto z brudu.

Obraz skupia się na pokazaniu jak główny bohater przekracza kolejne drzwi wiodące do szaleństwa, jak przygotowuje się do 'misji', pogrążając się w psychozie i osamotnieniu.

Film wywarł na mnie spore wrażenie. Świat w nim pokazany wcale się nie zestarzał, można by nawet powiedzieć, że to co 30 lat temu było wynaturzeniem i szokiem dziś jest normą - widzimy ją za oknem, w wiadomościach, gazetach. Obraz ma w sobie to ulotne coś - nie wiem czy to zasługa świetnej roli Roberta de Niro, nocnych zdjęć Nowego Jorku, niesamowitej muzyki czy przykuwającej do ekranu fabuły. Czułem się jak na seansie filmu z pogranicza Pulp Fiction i onirycznych wizji Davida Lyncha.

Rzadko piszę tyle o filmie - wolę je oglądać niż recenzować, ale ten naprawdę gorąco polecam.

03
st.
2009
palikowski

Kung Fu Panda

W zalewie disneyowsko-pixarowskiej przeciętności Kung Fu Panda jest na tak wysokim poziomie, że z przyjemnością wrzucę tę płytkę po raz drugi do odtwarzacza.

Bycie ojcem ma wiele dobrych stron, jedną z nich jest odrobienie zaległości z bajek. Króla Lwa nadal nie obejrzałem, ale mam już 'na półce' i wkrótce żona przestanie się ze mnie śmiać z tego powodu. Nieco przypadkowo obejrzałem za to Kung Fu Pandę.

Od początku zaskakuje jakość animacji i styl - przechodzący płynnie od mangowego, płaskiego do scenerii w pełni trójwymiarowej i perfekcyjnie dopracowanej. Każdy szczegół, ruch, mimika, detal jest dopieszczony jak rzadko. Coś takiego możemy spotkać naprawdę w nielicznych produkcjach, osobiście ostatnio widziałem taki poziom w Ghost In The Shell 2.

Fabuła jest śmieszna, wciągająca, nie nazbyt moralizatorska, ale też nie głupia i pusta. Polecam serdecznie, dla dużych i małych dzieci.

29
st.
2008
palikowski

Jestem Legendą

Notka patykiem pisana bo i film oglądałem półgębkiem.

Snuje się Will po ulicach, snajperkę taska, do psa się czasem odezwie, poszaleje autem po ulicach Nowego Jorku. Czasem jakiś wirus zbada.

Nuda panie. Dłużyzna. Wykorzystano nieźle scenografię, spisał się operator, ale scenariusz jakoś (copyright szwagierka Kasia) dupy nie urywa.

Mozna spokojnie sobie odpuścić albo pożyczyć jeszcze raz 28 dni później, lub kontynuację. Tam przynajmniej borostwory zmutowane jakieś takie bardziej niefajne bo mniej komputerowe.

Dobra rola psa :).

20
li.
2007
palikowski

Nieznajoma

Wybraliśmy się do legnickiego Piasta na film Nieznajoma, bo reżyser podobno dobry, bo recenzje internautów pozytywne, bo mglisto, szaro i mży.

Na seans przyszły 2 osoby, licząc z nami, więc grzecznie poczekaliśmy 5 minut, aż przyszły jeszcze dwie i film mógł zostać wyświetlony (ciekawe od ilu osób im sie opłaca i jaką część sezonu dokładają do interesu).

Subskrybuj zawartość