18
cz.
2007
palikowski

Wąwozy, papka i fotografie

[img_assist|nid=850|title=|desc=|link=node|align=center|width=140|height=105]

Śpieszę donieść, że emika zeżarła swój pierwszy deser z papki malinowojabłkowej - mimo kwaśnej miny z początku całe ucztowanie zakończyło się więcej niż dobrze. Poniżej efekt końcowy - obie dziewczyny kontemplują sytuację i zastanawiają się czy im smakowało.

[img_assist|nid=851|title=|desc=|link=node|align=center|width=140|height=105]

W nagrodę ruszyliśmy (z Olą, Fioną i Maćkiem vel. mazeerem w roli przewodnika, jak się miało okazać wytrawnego!) na niedzielną wycieczkę, za Nowy Kościół do wąwozu marki wąwóz. Fotografem byłem ja a przylepa wisiała na moim brzuchu, dlatego na zdjęciach tylko piękna okolica, bez emilki. Dla podkreślenia mojego talentu dodam, że fotki robiłem jedną ręką, bo w drugiej niosłem piwo... nosdełko się bardzo przydaje :).

[img_assist|nid=852|title=|desc=|link=node|align=center|width=140|height=105]

Trasa była tak malownicza (jak widać powyżej), że zagubiliśmy się w pięknie i w terenie... po trzech dniach błąkania się w okolicznych lasach, spotkaniu z wulkanem i przedarciu się przez podstępnie kończącą się ścieżkę marki ścieżka, zostaliśmy uratowani przez stado krasul pasących się na zboczu, po czym pojechaliśmy na lody... ładna ta Złotoryja ale jakaś taka bez ławek i knajp w centrum. No ale lody kupić się dało a to już postęp w porównaniu z latami 80', nieprawdaż?

a jak tam dojechać? tędy - http://www.miejsce.info/m/pl/9rkaz6M